Popołudniowa herbata.

W poszukiwaniu natchnienia na dzisiejszy wpis zasiadłam sobie, wczoraj popołudniu, przy mojej ulubionej owocowej herbatce i kawałku Maminego sernika. No bo wypadałoby coś ciekawego, przygotować na dziś a tu pustka w głowie. Jedna książka kucharska, druga, trzecia i nic. Nawet dwugodzinna telekonferencja z Jackiem i burza mózgów niewiele pomogły. Może dlatego, że On zakopany był w jakieś analizy, pipiemy, wskaźniki, przeglądy zarządu i inne takie.
No po prostu blokada twórcza mnie dopadła. Nic tylko schabowy z kapustą albo łazanki kołatały mi się po głowie. Siedziałam tak sobie, czas leniwie płynął i nic. Co pomysł, to już albo jest na blogu, albo za późno na zakupy. Dlatego postanowiłam, że zorganizuję małe co nieco na dzisiejsze drugie śniadanie po drodze do pracy. Ale o tym co wymyśliłam, poczytacie trochę później. :)

 Uzupełnienie 30.01.13:
Niestety, w sklepie sałata wyglądała tak, jakby za chwilę miała uciec ze skrzynki, więc nici były z fajnego pomysłu na drugie śniadanie. :(
Prześlij komentarz